Entropia: fiolet
sierpień 9th, 2008Original post by Ula
Original post by Ula
Original post by Ula
Original post by Ula
Original post by Ula
Śniło mi się, że z jakąś ekipą znajomych, po zatopieniu większości świata, szukaliśmy wolnego miejsca na wybudowanie domu. Przeszukiwaliśmy wysepkę będącą skrzyżowaniem azteckiej piramidy z wierzchołkiem Statuy Wolności; tylko dlaczego to było we Wrocławiu?
Original post by Ula
Czy lew by się obraził, gdyby wiedział, że został zaliczony do żyraf?
I duże zwierzę jako bonus:
Original post by Ula
Z powodu tych maleństw zarwałam nockę
Original post by Ula
A Ryjkowi z d… wyrasta czarna głowa…
Original post by Ula
Dzisiaj śniło mi się coś bardzo dziwnego. Mianowicie miałam walczyć ze złem. Zło funkcjonowało w postaci wysokiego jak dom potwora, podobnego trochę do Voldemorta lub Nosferatu, miało Znów Nadejść Wkrótce I Zabić Wszystkich, i za każdym razem kiedy było wcześniej pokonywane, robiło się odporne na daną metodę. I za każdym razem należało wymyśleć coś nowego i tym razem padło na mnie.
Kim byłam we śnie? Trudno powiedzieć, chyba sobą po prostu. Rzecz się działa w malowniczym miasteczku położonym nad wodą. Była śliczna pogoda, świeciło słońce, władze miasteczka były głupie i bezradne (pamiętam jakichś kolesi w togach biegających w panice w tę i nazad lamentując); w miasteczku było również dużo dzieci, dużo małych stworzonek o kreskówkowym rodowodzie, a tuż za miastem było bagienko, czy też staw. Wszystko było śliczne, czyste, kolorowe i przerażone.
Miałam informację, że poprzednio ze złem walczyła jakaś dziewczynka i jej matka, ale chwilowo były obie niedostępne, ponieważ matka była […]
Original post by Ula